CYMA Conquistador Automatic – luksus z czasów PRL

Zakup starego czasomierza – zachowanego w dobrym stanie – stanowi dla kolekcjonera zwieńczenie wielotygodniowych poszukiwań i daje bardzo wiele radości. Istnieje mimo to sytuacja, która zdarza się o wiele rzadziej, ale przyprawia każdego miłośnikowi zegarków vintage o szybsze bicie serca – to „upolowanie” całego kompletu! Czyli starego czasomierza wraz z dokumentami, wszelkimi dodatkami i posiadającego oryginalne pudełko.

Taki właśnie wyjątkowy zestaw wszedł w moje posiadania kilka tygodni temu:

CYMA by Synchron CONQUISTADOR Automatic

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

CYMA Conquistador Automatic – komplet z 1979 roku

Warto dodać jeszcze, iż prezentowana CYMA została zakupiona w Polsce, w roku 1979,
w Sklepie nr 268 należącym do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego
w Katowicach. W tamtym okresie był to niewątpliwie symbol luksusu, zarezerwowany
i dostępny wyłącznie dla nielicznych.

Wstęp, czyli krótka historia marki i modelu:

Historia marki CYMA sięga roku 1862, kiedy to dwóch braci – Joseph i Theodore Schwob – otworzyli w szwajcarskiej miejscowości Neuchâtel przedsiębiorstwo produkujące czasomierze. Zakład rozwijał się dynamicznie na przestrzeni lat, a kolejny, ważny moment w historii firmy nastąpił w roku 1892, kiedy to bracia Schwob rozpoczęli współpracę ze znanym, szwajcarskim biznesmenem – Frederic Henri Sandoz’em.  Sandoz posiadał już wówczas spore doświadczenie w branży zegarkowej, gdyż był twórcą przedsiębiorstwa Tavannes i Henri Sandoz & Co..

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Współpraca układała się nadzwyczaj pomyślnie, co zaskutkowało znacznym wzrostem sprzedaży oraz stałym wzrostem ilości produkowanych zegarków. Około roku 1905, dzienna produkcja czasomierzy wynosiła 1000 egzemplarzy.

Ekspansja na nowe rynki oraz wydarzenia historyczne – głównie wybuch I wojny światowej -zdecydowanie przyspieszył rozwój przedsiębiorstwa oraz zmuszał projektantów i konstruktorów marki CYMA do stałego ulepszania swoich produktów. Powstały zegarki wyposażone w systemy anti-shock, modele o podwyższonej wodoodporności, a także pierwsze, naręczne chronografy bazujące na mechanizmach Valjoux.

W tamtym okresie, przedsiębiorstwo Tavannes-Cyma, było jednym z największych – jeśli nie największym – producentem i dostawcą precyzyjnych czasomierzy w Szwajcarii.

 Conquistador 1

W roku 1943 firma wprowadziła na rynek pierwszy automatyczny mechanizm – kaliber 420 – z wahnikiem, nakręcającym sprężynę podczas obrotów w jednym kierunku. Mechanizm ten został użyty m. in. w modelu „Watersport. Modelem kolekcjonerskim jest niewątpliwie „AutoRotor”, którego produkcja rozpoczęła się około roku 1957 i wyposażony był w kaliber 485, o dwukierunkowym, automatycznym naciągu. Równocześnie było to ostatni mechanizm w pełni zaprojektowany i wykonany w zakładach CYMA, a swoje kolejne czasomierze firma wyposażała już w wysokiej klasy kalibry ETA.

 Conquistador 2

Lata 70’ to czas kryzysu, jaki dotknął branżę zegarkową, spowodowanego głównie pojawieniem się tańszych i bardziej precyzyjnych zegarków kwarcowych. Wiele firm szwajcarskich stanęło na skraju bankructwa, co zmusiło branżę do konsolidacji i współpracy w celu przetrwania tego trudnego okresu. Efektem takiego połączenia było powstanie grupy SYNCHRON, która zrzeszała m. in. takie przedsiębiorstwa: Girard Perregaux, Eberhard &Co., Doxa, Ernest Borel i Cyma.

 Conquistador 3W tym właśnie czasie produkowano czasomierze, które na tarczy posiadały napis CYMA by Synchron oraz elementy, takie jak koronka, bransoleta czy dekiel zdobione były charakterystycznym logo grupy. Jest to także okres, kiedy powstała jedna z bardziej znanych i lubianych przez kolekcjonerów linia zegarków: CONQUISTADOR. Zarówno DOXA, jak i CYMA oferowały swoim klientom czasomierze opatrzone tą nazwą.

Nazwa Conquistador zaczerpnięta została zapewne z języka hiszpańskiego bądź portugalskiego, a odnosi się do żołnierzy, odkrywców i podróżników pracujących w służbie portugalskiego i hiszpańskiego imperium. Byli to śmiałkowie, którzy płynęli poza Europą, w celu zdobywania terytorium oraz wyznaczania nowych szlaków handlowych. Skolonizowali znaczną część świata i zdobyli ogromną powierzchnię ziem dla Portugalii i Hiszpanii w XV, XVI, i XVII wieku.

Conquistador 11W ramach linii Conquistador powstało na przestrzeni lat sporo różnych modeli, które posiadały bardzo odmienną stylistykę, różniły się kształtem kopert oraz wyglądem tarcz.

Conquistador 8Ponadto czasomierze z linii Conquistador wykonane były zawsze z najwyższej jakości materiałów, a „serce” i napęd stanowiły wysokiej klasy kalibry z rodziny ETA.

Prezentowany poniżej Conquistador został zakupiony w Polsce za czasów PRL. Posiada oryginalne dokumenty zakupu oraz rachunek, dzięki czemu wiadomo, iż w roku 1979 kosztował 5.900 złotych. Był to wówczas zdecydowanie czasomierz bardzo wysokiej klasy, nieosiągalny dla wszystkich.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Dla porównania: model Lanco nurek z lat 70’, dostępny także na polskim rynku, kosztował wówczas 3.800 złotych. Przeciętna pensja w Polsce w 1975 roku wynosiła ok. 3 900 złotych. Tak więc na zakup takiego zegarka nie było stać zbyt wielu, a przeważająca część społeczeństwa musiała odkładać fundusze przez okres przynajmniej kilku miesięcy. Dobrym odniesieniem jest także cena zegarka Omega Geneve z polskim kalendarzem – zakupionego w Polsce w 1977 roku – którego cena wynosiła wówczas = 8.700 złotych !

 Funkcje i obsługa

Opisywana CYMA posiada dwie komplikacje w postaci prezentacji daty i dnia tygodnia. Podłużny prostokąt w czarnej ramce, w który wpisane są okienka prezentujące dzień i datę, znajduje się na godzinie 15,00. Tarcza zegarka jest perłowo-srebrna, pole prezentujące dzień jest koloru białego, natomiast pole daty jest czarne, dzięki czemu odczyt następuje błyskawicznie, a całość jest bardzo czytelna.

cropped-CYMA-Conquistador-35.jpgCiekawostkę stanowi fakt, iż zegarek posiada dni tygodnia w dwóch językach. Można wybrać kalendarz ze skrótami dni tygodnia w języku angielskim lub niemieckim.

Obsługa i ustawienie daty oraz dnia tygodnia jest bardzo proste, wystarczy odciągnąć koronkę do 1 pozycji i wtedy można ustawić w szybki sposób oczekiwaną datę oraz dzień. Natomiast ustawienie godziny następuje w ten sam sposób przy koronce w pozycji 2, czyli odciągniętej jeden „stopień” mocniej.

POSZCZEGÓLNE ELEMENTY

Pudełko i dodatki

Zegarek posiada oryginalne pudełko oraz rachunek i część karty gwarancyjnej. Dodatkowo w skład kompletu wchodzi oryginalna zawieszka, która także stanowiła element zestawu przy zakupie zegarka 35 lat temu.

 Koperta

Koperta ma wyraźnie prostokątny kształt natomiast tarcza i szkiełko są owalne, dzięki czemu zegarek wygląda bardzo ciekawie. Takie połączenie kształtów jest charakterystyczne dla zegarków z lat 70’. Koperta wykonana jest w całości ze stali nierdzewnej, szczotkowanej i polerowanej na rantach. Czasomierz posiada także oryginalną koronkę z logo grupy Synchron.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Koperta ma następujące wymiary:

Wysokość – 37 mm

Szerokość bez koronki – 34,5 mm

Szerokość z koronką – 36 mm

Dekiel

Dekiel prezentowanej CYMY wykonany jest ze stali nierdzewnej i posiada charakterystyczne logo grupy Synchron. Dekiel jest zakręcany.

CYMA Conquistador Automatic - oryginalna bransoleta

Tarcza

Perłowo-srebrna tarcza jest bardzo czytelna i co ważne, zachowana bardzo dobrym stanie. Nakładane, pionowe indeksy prezentują poszczególne godziny. Logo grupy Synchron  jest także wypukłe. Pozostałe napisy, czyli CYMA by Synchron, Conquistador i Automatic, wykonane zostały w standardowy sposób, dzięki czemu doskonale odcinają się na tle jasnej tarczy i są bardzo czytelne.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Na godzinie 15.00 znajduje się okienko prezentujące datę i dzień kalendarza. Wskazówki oraz ramię sekundnika wykonane są ze stali. Wskazówka godzinowa i minutowa posiadają częściowe wypełnienie masą fluorescencyjną.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Mechanizm

Automatyczny kaliber ETA 2789-1 napędzający prezentowanego Conquistador’a, to solidny, precyzyjny mechanizm posiadający komplikacje w postaci daty i dnia tygodnia. Kaliber ten produkowany był przez ETA w latach 1976 – 1980.

 ETA 2789-1

Jest to werk o tyle wyjątkowy, iż stanowi kontynuację kalibrów z rodziny 2789, które produkowane były od roku 1969 i były to pierwsze mechanizmy posiadające szybką zmianę daty oraz dnia poprzez koronkę. Zmiana następowała bez konieczności cofania wskazówek, jak ma to miejsce w innych zegarkach z tamtego okresu.

Ponadto ciekawostkę stanowi także fakt, o którym wspominałem już wcześniej – kalendarz w tym zegarku jest dwujęzyczny, tzn. można wybrać pomiędzy skrótami dni tygodnia w języku niemieckim lub angielskim.

Bransoleta

Zegarek posiada oryginalną, stalową bransoletę sygnowaną  logo grupy Synchron.

CYMA Conquistador Automatic - oryginalna bransoleta

CYMA Conquistador Automatic – oryginalna bransoleta

CYMA Conquistador Automatic - oryginalna bransoleta

CYMA Conquistador Automatic – oryginalna bransoleta

Pozostałe informacje:

Dostępność części zamiennych – części do tego kalibru są powszechnie dostępne i ich pozyskanie nie powinno stanowić większego problemu.

Możliwość zakupu i wycena – duża liczba różnych modeli w ramach linii CONQUISTADOR powoduje, iż ich dostępność jest całkiem spora. Na przestrzeni lat powstało wiele modeli, które różniły się wyglądem, mechanizmami i posiadanymi komplikacjami. Zegarki z tej linii pojawiają się regularnie na aukcjach zagranicznych oraz na polskich portalach aukcyjnych.

Egzemplarz opisany powyżej posiada ogromny atut w postaci oryginalnego pudełka oraz pozostałych dodatków. Poza tym został kupiony wiele lat temu w Polsce, więc jego wartość jest szczególnie wysoka na naszym rodzimym rynku. Takie komplety to niezwykła rzadkość, co automatycznie znacznie podwyższa wartość zegarka.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

CYMA Conquistador Automatic – komplet z 1979 roku

Ceny zegarków z linii Conquistador są bardzo zróżnicowane i niełatwo jest podać w miarę sztywne widełki. Egzemplarze w przeciętnym/dobrym stanie rozpoczynają się od cen 300-400 PLN, dobrze zachowane czasomierze wyceniane są już znacznie wyżej: 500 – 900 PLN. Czasomierze z oryginalnym pudełkiem lub dokumentacją stanowią absolutny „rarytas”, są to pojedyncze sztuki bardzo poszukiwane i wysoko wyceniane.

Zakończenie

CYMA Conquistador Automatic pomimo 35 lat działa perfekcyjnie, co zawdzięcza solidnie wykonanemu kalibrowi produkcji ETA oraz wysokiej jakości materiałom, z jakich wykonane są elementy i podzespoły zegarka.

CYMA Conquistador Automatic - komplet z 1979 roku

Czasomierz świetnie dopasowuje się do nadgarstka, a jego codzienne użytkowanie jest bardzo wygodne. Zmiana daty lub dnia tygodnia odbywa się błyskawicznie i bardzo sprawnie. Jest to model, którego design jest zdecydowanie uniwersalny, więc można go używać na co dzień, jak również śmiało zakładać do bardziej eleganckich ubrań i na wyjątkowe okazje.

Zobacz też galerię zdjęć : CYMA Conquistador Automatic – komplet z 1979 roku

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zegarki Vintage - recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „CYMA Conquistador Automatic – luksus z czasów PRL

  1. Andrzej pisze:

    Ja mam dość oryginalną Cymę, bo jest to zegarek z lat trzydziestych (wiek widać m.in. po tym, że już fosfór wysypał się ze wskazówek), pierwotnie kieszonkowy, którego werk w latach powojennych został przerobiony na zegarek naręczny, tak że można go normalnie nosić na przegubie – choć jest on nieco większy od standardowych zegarków naręcznych.
    Pozdrawiam miłośników tej marki.

  2. Tomasz pisze:

    Dzień dobry,

    Posiadam takowy – od lat leży sobie w pudełku bo po prostu noszę inny.
    Odziedziczyłem po dziadku który faktycznie mówił, że 2-3 pensje go kosztował.
    Jest w stanie bardzo dobrym myśle. Ile na dzień dzisiejszy kosztuje taki? Może sprzedam 🙂

    • Maciej Kopyto pisze:

      Dzień dobry Panie Tomku,

      wiele zależy od stanu zachowania zegarka oraz tego, czy posiada Pan sam zegarek, czy może jeszcze jakieś dodatki do niego: pudełko, dowód zakupu, instrukcję itd.

      Na podstawie jednego zdjęcia trudno jednoznacznie wycenić czasomierz, niemniej już widać, iż jest to ładny model, z granatową tarczą (tarcza ma na rantach ubytki – to obniża cenę), wydaje mi się także, że bransoleta nie jest oryginalna.

      Niemniej egzemplarz ten, jeśli nie ma innych ubytków, których nie widać, na tym jednym zdjęciu, to jest wart co najmniej 250-400 zł.

  3. Waldek pisze:

    CYMA wraz z innymi szwajcarskimi zegarkami pojawiła się w asortymencie sprzedawanych przez państwowe sklepy towarów w pierwszych latach ,, STRACONEJ
    DEKADY” , czyli rządów Edwarda Gierka. Głównym dystrybutorem był ówczesny potentat , Sp-nia JUBILER , ale tam gdzie nie było Jubilera , sprzedawano zegarki
    nawet w wielobranżowych sklepach , w najmniejszych nawet miasteczkach.
    CYMA , HELVETIA, TISSOT , LANCO , ROAMER , kilka modeli ATLANTICÓW ,
    a nawet OMEGI leżały sobie na wystawach sklepowych i kusiły marzycieli.
    Rzeczywiście większość oglądała i nie miała żadnych szans na kupno czegoś w tak
    tak wysokiej cenie. Nie wiem jak te ceny były ustalane , jak przelicznik walutowy oficjalnie wtedy stosowano, ale ceny były zaporowe. Na Wybrzeżu wciąż można było
    kupić markowy zegarek od marynarza albo w komisie.
    Pamiętam , że za automatycznego Tissota Seastar T-12 ( mam go do dzisiejszego dnia )
    zapłaciłem w Rotterdamie ( 1978 rok ) równowartość 30 USD , CYMA – identyczna
    jak ta , którą dzisiaj prezentuje p.Maciej kosztowała tyle samo. Ciekawostką może być
    to , że do początku lat osiemdziesiątych XXw. bardzo dobrze się sprzedawały zegarki
    ( chyba już nieistniejącej ?) firmy SICURA. Ciężkie , z wyglądu solidne automatyczne
    ,,nurki” kupowane w rotterdamskim DARPOLU po 15 -25 dolarów za sztukę można
    było sprzedać na ,, ciuchach” w Gdyni za 5500 zł.
    Ciekawostką może być fakt , że najlepszymi klientami na wspomnianych ciuchach
    byli mieszkańcy Śląska , którzy kupowali jak leci i bez targowania.
    Zegarki , dżinsy , sweterki szetlandzkie , dywany belgijskie , kawę , papierosy…
    Wszystko.
    A co do CYMY CONQUISTADOR ….PIĘKNA .

    • Maciej Kopyto pisze:

      Panie Waldku, kawał historii i bardzo ciekawe informacje !!!

      Serdecznie dziękuję, że się Pan nimi dzieli 🙂

      Pozdrawiam

      MK

    • pp47 pisze:

      Już o tym pisałem, ale powtórzę, że ceny zegarków szwajcarskich, jakie w latach 70-tych, ni z gruszki, ni z pietruszki pojawiły się na jakiś rok w sklepach „Jubilera” były przeliczane z cen walutowych wg nieznanego, ale b. korzystnego przelicznika, znacznie niższego niż ówczesny kurs czarnorynkowy $, który wynosił wtedy ok 110-120 zł/$.
      Dzieki temu ceny „szwajcarów” w Polsce, szczególnie tych luksusowych, jak np rolexy zaczynajace się od 10.500 zł (a więc poniżej 100S’szt!!) , czy omegi i longinesy (były na tym samym poziomie cenowym) startujące od 6.000 zł wydawały się nielicznym gościom z zachodu wyjątkowo korzystne. Co dziwne popularne marki , takie jak Tissot, Cyma, Roamer i Lanco były sprzedawane po cenach bardziej zblizonych do tych w tanich sklepach zachodnich . Nie było chyba w oficjalnej sprzedaży Atlanticów i Delban, to były marki niszowe, głównie dystrybuowane na wschód Europy własnie poprzez „marynarskie” sklepiki w portach, np. w Hamburgu, Rotterdamie itp. W kazdym razie w Szwajcarii tzw. pies z kulawą noga o nich nie słyszał;-). Warto tu wspomnieć, co wyda się młodziezy nieprawdopodobne, że wówczas w szwajcarii produkowało zegarki ok….1.100 firm!
      Ta opisana wyżej polityka cenowa spowodowała, że nieomal każdy z kilkunastoosobowej grupy Szwajcarów, których oprowadzałem po Warszawie kupił sobie w „Jubilerze” na MDM jakiś szwajcarski zegarek wyższej klasy, a byli to młodzi doktorancie, niespecjalnie zamożni. Zresztą najpierw długo podejrzewali, że są to podróbki, to wydawało im się, że ceny są nieprawdopodobnie niskie. Istotnie, gdy rok później miałem okazję porównac ceny w Szwajcarii to tamtejsze ceny były nawet wielokrotnie wyższe, jesliby przeliczac je wg. kursu czarnorynkowego, tj. jedynego dostępnego (a i to pod odpowiedzialnością karną) przeciętnemu Polakowi. Tak to, także na luksusy, przejadano za wujka Gierka pożyczki…
      A ja do dziś żałuję, ze nie kupiłem w „Jubilerze” owego rolexa za mniej niż 100$, bo rok póżniej w i to bezpośrednio w fabryce w Chaud-de-Fonds mój Girard Perregaux kosztował mnie znacznie więcej., co własnie niedawno ta fabryka mi przypomniała przy okazji przeprowadzonej po starej znajomości (i to za darmo!!) pełnej odnowy tego zegarka.
      Dobrze chociaż, że wpowadzony własnie nieco wczesniej wtedy przez GP kwarc był wówczas jeszcze droższy i zdecydowanie nie było mnie na niego stać i musiałem nabyć automat..;-)

      • pp47 pisze:

        A co do pokazanej Cymy, która rozpoczęła ten wątek- jest to ładny, dobrze zachowany zegarek, solidny, ale żadną miarą nie wybitny.
        Wg opinii wielu, do której i ja się przyłączam, mimo, że mam kilka Cym z tego okresu, m.in. takie, jak pokazane z granatową i srebrną tarczami, ta marka tych lat, w których należała do grupy Synchron nie może zaliczać do swoich najlepszych. Stosowane mechanizmy to wprawdzie niezła, ale jednak masówka z ETA’y, bez żadnych firmowych zmian, także konstrukcja i estetyka kopert była po części wspóna dla wszystkich marek tej grupy. Nawet nazwy modeli, np. opisywany model Conquistador występował też w innych markach Synchrona i gdyby usunąć napis z nazwą marki nie można byłoby jej określic po budowie i wyglądzie zegarka.
        Zdecydowanie ciekawsze i MZ lepsze zegarki robiła wczesniej, gdy była firmą w pełni samodzielną i stosowała swoje oryginalne werki.
        Co się z Cymą dzieje obecnie to temat na zupełnie inną i nie najweselszą opowieść…

        • Maciej Kopyto pisze:

          W pełni zgadzam się z tą wypowiedzią…

          Niestety los Cymy podzieliło wiele innych, swego czasu naprawdę innowacyjnych przedsiębiorstw.

          Wprawdzie niewielka ich liczba przetrwała do dziś, ale są zaledwie cieniem swojej dawnej wielkości…

          nie chcę tu wymieniać marek, gdyż sądzę, iż każdy nieco bardziej zorientowany w temacie będzie wiedział co mam na myśli…

        • pp47 pisze:

          Jako ciekawostkę zamieszczam zdjęcia innych Conquistadorów by Synchron o estetyce podobnej do pokazanych wczesniej Cym:

  4. Darek pisze:

    Witam.
    Zakupiłem zegarek cyma CYMA by Synchron CONQUISTADOR Automatic. Zegarek bardzo ładny, solidnie wykonany. Zegarek na mechanizmie ETA – 2783 na 17 kamieniach. W związku z tym mam pytanie, czy ten model posiada podwójną funkcję daty dni – niemiecka i angielska. Jeżeli tak to jak działa przełącznik ustawiania dni. Czy ten mechanizm ma tą funkcję. Przekręcam i są tylko oznaczenia angielskie.
    pozdrawiam

    • Maciej Kopyto pisze:

      Zależy od wersji danego modelu – a konkretnie od mechanizmu, jeśli podczas obracania wskazówkami lub szybkiej zmiany daty koronką data przeskakuje w okienku ale wyłącznie w języku ang, to najwidoczniej posiada Pan wersję wyłącznie z 1 językiem. Gdyby były dwie wersje językowe to przy zmianie daty w okienku przeskakiwałyby obie wersje, a Pan mógłby wybrać preferowaną.

      Sądzę, iż Pana zegarek posiada wobec tego mechanizm ETA kaliber 2788 lub 2789, gdyż kaliber 2783 nie posiada prezentacji dnia, wyłącznie datę.

      Z dniami tygodnia w 2 językach jest wyłącznie kaliber 2789-1

      Pozdrawiam

      MK

  5. pp47 pisze:

    Mam, poniekąd rodzinny , pewien sentyment do CYMY, jako że dzięki niej można powiedzieć w ogóle istnieje,- w 1939 r mój Ojciec znalazł się na wschodnich kresach Polski, gdzie został ogarnięty przez bolszewicką hordę. W lutym 1940, gdy nastąpiły masowe wywózki Polaków na Syberię udało mu się uciec NKWD i błąkając się po opustoszałych terenach szedł w kierunku sowiecko- niemieckiej granicy, aby wrócić do Warszawy. Przy granicy złapał go sowiecki patrol. Ojciec posiadał srebrną Cymę, która wręczył dowodzącemu starszinie. Ten spojrzał na zegarek i chwając ją do kieszeni stwierdził, „O, Suma (tak Rosjanie odczytują napis Cyma), choroszyje czasy, – nu, idi, ja tebia nie widieł!’ i w ten sposób ojciec ocalał, w czego następstwie później ja się narodziłem;-), -I jak tu nie lubić tych zegarków@;-)
    Sam mam 3 Cymy Conquistadory i 2 Cymy z okresu przedsychronowego, przez wielu (w tym i mnie) bardziej cenionego.
    PS. W komunie nie było lekko, ale autor przesadził w informacji, że w połowie lat 70-tych średnia płaca w PRL-u wynosiła 1.300 zł. W tym czasie była ona OIDP jakies 3 razy wyższa, ja w 1971 w PAN-ie na studiach doktoranckich na 1-szym roku dostawałem np. stypendium 1900 zł, a w latach następnych 2.500, a po ich ukończeniu, w instytucie naukowym, gdzie pensje nie były najwyższe moja pierwsza pensja wynosiła 4000 zł +20% premii +rozmaite dodatki (językowe, z stopień naukowy itd). było to wówczas niewiele więcej niz właśnie średnia. Natomiast podawane ceny zegarków są prawidłowe, uzupełnię je tym, że najtańszy Rolex kosztował 10.500zł, co zadziwiło moich szwajcarskich gości, bo było to wielokrotnie TANIEJ niż w Szwajcarii!! Na rolexa nie było mnie wtedy stać, ale w 1972 e. kupiłem sobie za 3.800zł Lanco, ale niestety nie nurka, którego 2 lata później zastąpił, absolutnie w Polsce nieznany, Girrard-Perregaux kupiony w fabryce w Szwajcarii.

    • Maciej Kopyto pisze:

      Wspaniała historia !

      Dziękuję, że podzielił się Pan nią ze mną oraz pozostałymi Czytelnikami mojego bloga.

      Zegarek, który Pana Tata przekazał sowieckiemu żołnierzowi to zapewne kieszonkowa CYMA, jeśli była srebrna, to wówczas była sporo warta.

      Dziękuję także za zwrócenie uwagi na kwestię średniej płacy w latach 70′. Podczas pisania powyższego opracowania pytałem o tę kwestię nieco starszych kolegów z forum KMZiZ – ja urodziłem się w połowie lat 80′ – i uzyskałem taką właśnie odpowiedź, czyli około 1 300 zł.

      Wiadomo, jak to jest ze średnią, jeden zarabiał więcej, drugi mniej…średnia nie zawsze oddaje rzeczywisty stan rzeczy…niemniej w świetle informacji, jakie Pan zamieścił w komentarzu pod zegarkiem LANCO, dokonam korekty.

      Nie zmienia to jednak faktu, że wiele osób nie było stać na taki luksus, jak porządny zegarek…gdyby tak było, to dziś na portalach aukcyjnych mielibyśmy podobną sytuację, jak za granicą…czyli mnóstwo zegarków różnych marek, ze wskazaniem na te bardziej prestiżowe…

      A u nas głównie z tamtego czasu zostały modele radzieckie oraz powszechnie znany Atlantic, Cyma, Roamer, Lanco, Edox czy niemieckie Glashutte.

      IWC, Longines, Omega, Girrard Perregaux, Jaeger LeCoultre itd itp z tamtego okresu, zakupione w PL praktycznie się nie pojawiają…gdyż część luksusowych marek w ogóle nie była dostępna w PL, niewielu miało możliwość zakupu tych pozostałych, a jeszcze mniejsza liczba obywateli miała możliwość wyjazdów za granicę…choć sporo ciekawych zegarków dotarło do PL właśnie w taki sposób.

      Pan zdecydowanie należał do raczej wąskiego grona szczęśliwców.

      GP w tamtym okresie wydaje mi się, iż stanowił prawdziwy rarytas.

      Pozdrawiam serdecznie,

      M.

      • pp47 pisze:

        Dziękuję za miłe słowa:-)
        Dodam, że przez cały wcześniejszy okres komuny w Polsce, poza sowieckimi zegarkami, a póżniej niewielkim importem NRD-owskich buksiaków Ruhla i przyzwoitych GUB, (czyli Glasshuette) innych zegarków w zasadzie nie było. Czasem trafiały się niedobitki sprzed wojny, no i z tzw. marynarskiego nielegalnego przemytu Delbany i Atlantiki. Te ostatnie kosztowały jakies 2 (delbana)- 3 razy (Atlantik) co np. Poljot. Te marki były jak się zdaje produkowane z założenia na rynki wschodnie i w Szwajcarii nikt o nich w zasadzie nie słyszał, a zdarzyło mi się o tym rozmawiac nawet z prezesem GP, a więc sobą majaca ponad przeciętne rozeznanie w rynku.
        Zupelnym i abstrakcyjnie drogim rartytasem były rzadkie zegarki IWC, powszechnie zwane Schaffhausenami, w 99% na kalibrze 89, co zresztą doskonale wpłynęło na zachowanie znacznej ich liczby do dziś, gdzie i teraz nie są tanie (i słusznie! bo kaliber doskonały!).
        Sytuacja zmieniła się dopiero w „najlepszym” okresie epoki Gierka, tj ok roku 1972-4, kiedy w pańswowym „Jubilerze” pojawiły się niezłe szwajcarskie marki, tj jak sobie przypominam własnie opisywana Cyma, Lanco, Roamer (w zasadzie wtedynieznane/zapomniane), ale i Omega, Longines i nawet Rolex. Ceny, choc nadal wysokie , to przeliczone po kursie czarnorynkowym (a dla przeciętnego Polaka wówczas nie było innego źródła dewiz) były, o dziwo, kikakrotnie niższe od cen na zachodzie, co skutkowało wykupywaniem przez dewizowych cudzoziemców np Rolexów, które dla Polaka byłyb. drogie mimo że przecież kosztowały w przeliczeniu zaledwie ok. 100USD! Ja do dziś żałuję, choc nie uważam wcale rolexa za najlepszy zegarek świata, że nie wygrzebałem wtedy oszczędności i nie kupiłem sobie fabrycznie nowego, z dokumentami Rolexa za 10.500 zł (tyle kosztował najtańszy z nich). No, ale wtedy nie chorowałem jeszcze na zegarkowa chorobę;-)
        Pamietam też, że wówczas Longines uznawany był za markę całkowicie równą omedze, co miało odbicie w ich cenach.

        • Maciej Kopyto pisze:

          Nic dodać, nić ująć 🙂

          Zgadzam się z każdym słowem…co do Rolexa mam podobne zdanie, ale faktycznie szkoda, że wówczas nie zdecydował się Pan za zakup, bo dziś trzymają bardzo dobrze cenę i są wysoko wyceniane modele z tamtego okresu.

          Longines wówczas był bowiem naprawdę solidną marką, innowacyjną…tak samo z resztą, jak chociażby Certina, która także produkowała własne mechanizmy…wiele świetnych manufaktur i firm zegarkowych niestety „podupadło” lub wręcz przestało istnieć wraz z początkiem lat 80′.

          Mam przepiękną Certinę DS-2 Automatic z tamtego okresu, z polskimi dniami tygodnia, w stanie niemalże NOS + dokumenty, pudełko itd…kosztowała wówczas w PL 10 000 zł, czyli niemalże tyle, ile pisze Pan, że kosztował Rolex.

          http://manufakturaczasu.pl/certina-ds-2-automatic/

          Widzę, że ma do czynienia z prawdziwym pasjonatem i znawcą tematu…jest mi tym bardziej miło, że trafił Pan na moją stronę i dzieli się swoją wiedzą – dziękuję bardzo !

          Moja choroba zaczęła się kilka lat temu…i tak stopniowo postępuje…to już jest nieuleczalne 🙂

          Ma Pan zapewne wiele pięknych czasomierzy, może zechciałby Pan zaprezentować te najciekawsze tutaj:

          http://manufakturaczasu.pl/zegarki-czytelnikow-pokaz-swoj-czasomierz/

          Będzie mi bardzo miło, poza tym będzie okazja, aby popodziwiać wspaniałe zegarki z lat 70′, których ja osobiście też jestem wielkim miłośnikiem i kolekcjonerem.

          • pp47 pisze:

            Chętnie kiedyś umieszczę zdjęcia co cenniejszych z moich zegarków. Kłopot polega na tym, ze uzbierało się ich (tj. zegarków) blisko 300szt., a ostatnio „padł” mi dysk, na których umiesciłem ich spis ze zdjęciami, a więc musiałbym je znów fotografować, a zrobiłem się trochę leniwy;-).
            W kazdym razie wypływa z tego rada dla kolekcjonerów: -warto trzymać najważniejsze dane w chmurze! Tymczasem zamieszczę może zbiorowe zdjecie części moich omeg, które było akurat w obróbce i dlatego zachowało się.

      • WitOs pisze:

        Witam.
        Niedawno odebrałem moją Cymę od zegarmistrza do którego trafiła po wielu latach zapomnienia w szufladzie. Historia mojej Cymy zaczyna się w 1979 roku,gdy kupiłem ją w sklepie Jubiler w Gdańsku. Kosztowała mnie jak na tamte czasy sporą sumkę bo 4700 złotych polskich. Cena przekraczała moje miesięczne pobory ok. 500 złotych. W szufladzie obok mojej Cymy wystawiona była piękna Omega ale jej cena 2-krotnie wyższa skutecznie mnie zniechęciła.
        Cymę aktywnie nosiłem na ręku ponad 20 lat. Starość nie radość
        a młodość nie wieczność i moja Cyma zaczęła puszczać wodę, to mnie zniechęciło do dalszego noszenia zegarka by po 10 latach ,,leżakowania,, w szufladzie, po remoncie ponownie trafić na moją rękę. Mam nadzieję, że będzie mi służyć kolejne 20 lat.

        • Maciej Kopyto pisze:

          Zatem oby Panu służyła kolejnych 20 lat, albo i 40 🙂

          może Pan zechce się podzielić zdjęciami tej Cymy ?

          Można to zrobić w dziale: Strefa Czytelnika, w kategorii: Zegarki Czytelników !

          Zachęcam i życzę, aby Cyma ładnie cykała 🙂

          MK

  6. Sławek pisze:

    Przepraszam za nieścisłość, a nawet kłamstewko 😉
    Cyma jest Ojca, i bardzo mi sie podoba. Jest komplet, kupiony jako całość.
    Zrobiłem fote zegarka, a resztę to musiałbym będąc przy okazji „dorobić” foto 🙂

    • Maciej Kopyto pisze:

      No to pogratuluj proszę Tacie ode mnie, bo to naprawdę świetny zegarek…a tym bardziej robił piorunujące wrażenie 35 lat temu…to było marzenie wielu 😉

      A taki komplet to już zupełnie gratka i rarytas – po prostu rzadkość!

      Jeśli miałbyś okazję i ochotę, to pstryknij fotkę całego kompletu, chętnie zobaczę jak wygląda taki zestaw w innym nieco wydaniu:)

      Z góry dziękuję i pozdrawiam Cię bardzo serdecznie !

      MK

      • Sławek pisze:

        Tata miał zawsze hyzia na punkcie zegarków i aparatów foto.
        Pamiętam że to za którąś tam „trzynastkę” kupił, nie wiem czy starczyło czy musiał dokładać.
        Awantura w domu była olbrzymia. Ja nie pamiętam bo 3 lata miałem 😉

  7. Sławek pisze:

    mój egz 🙂 (tez mam cały komplet oprócz zegarka) zakup 11.1979
    https://www.dropbox.com/sh/p1fajnr1fvjlv0j/AABNMK1RQSho_KzU0dHjk19Pa/2014-08-03%2019.20.11.jpg

    • Maciej Kopyto pisze:

      Świetny kolor tarczy !

      A masz może zdjęcie całego kompletu?

      Jeśli tak, to pochwal się 🙂

      Możesz zdjęcie wgrać jako załącznik do komentarza.

      Pozdrawiam

      MK

      P.s – napisałeś: „(tez mam cały komplet oprócz zegarka)”, czy to oznacza, że pudełko i dokumenty kupiłeś osobno, a zegarek osobno ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *